
Z jeżdżących po polskich drogach samochodów tylko niewielka część została kupiona w polskich salonach. Reszta przyjechała do nas z Niemiec, Holandii, Francji czy Szwajcarii. A jak jest z motocyklami? Czy również jeździmy głównie używanymi maszynami, importowanymi z innych krajów Unii Europejskiej?
Część kierowców uważa, że nowy samochód to zbytek, bo już przy opuszczaniu salonu traci na wartości 20-30 procent. Mimo ciekawych sposobów finansowania wybierają używane auta i to najczęściej z importu.
Czy miłośnicy ryczących jednośladów są bardziej skłonni kupić nowy motocykl z salonu na raty, czy raczej poszukują używanych pojazdów? Przyjrzyjmy się bliżej polskiemu rynkowi motocyklowemu.
Lśniące lakierem i chromami salon motocykli oczywiście nie są jedynymi miejscami, w których Polacy kupują motory. Nie wszyscy bowiem wybierają ofertęmaszyn „spod igły”. Skąd więc biorą dwukołowce? Jak ich poszukują? Okazuje się, że sporym wycinkiem polskiego rynku motocyklowego jest prywatny import używanych jednośladów. Podobnie jak w przypadku samochodów, kierowcy poszukują niemal nieużywanych, ale wyraźnie tańszych egzemplarzy. Są jednak też tacy, którzy rozglądają się za „okazjami”, czyli już dość leciwymi motorami, ale z bardzo niskim przebiegiem. I tu, jak w świecie samochodów, okazje się zdarzają. Na ogół jednak poszukiwacze „okazji” trafiają na „odmłodzone” egzemplarze, w które później trzeba trochę zainwestować.
Nieco bardziej zorientowani na rynku motocyklowym na ogół biorą kilka dni wolnego i wsiadają w samochód z przyczepą, by wybrać się na poszukiwania maszyny życia. Tylko dokąd ruszyć?
Pomysłów jest bardzo dużo. Podczas gdy jedni przekonują, że jeśli dobry motocykl, to tylko z południa Włoch, inni obstawać będą przy tym, że najlepszy będzie egzemplarz z Niemiec. Są również zwolennicy motorów z północnej części Europy. Ci zaś częściej wybierają Norwegię niż Wielką Brytanię, choć w przypadku tej ostatniej nie ma tylu kłopotów z dostosowaniem pojazdu do prawostronnego ruchu, jak ma to miejsce w przypadku aut. Choć nie trzeba przekładać kierownicy, to jednak pewne zmiany będą konieczne i będą dotyczyć choćby oświetlenia.
Podobnie jak w przypadku samochodziarzy, także wśród motocyklistów istnieje grupa fanów motoryzacji amerykańskiej.
Prywatnych importerów motorów podzielić można jeszcze na zwolenników suchego i ciepłego klimatu. Teoretycznie motocykle z południa Europy czy Stanów Zjednoczonych powinny być mniej narażone na korozję. Są jednak tacy, którzy uważają, że egzemplarze z południowych terenów nadmorskich mogą być w gorszym stanie ze względu na słoną bryzę morską unoszącą się w powietrzu. Ta według nich ma szczególnie szkodzić wszelkim chromowanym powierzchniom. Jak jest naprawdę? Pewnie każdy z czytelników rozsądzi sam.
Jak wynika z badań prowadzonych przez importerów motocykli, ale i ze spostrzeżeń samych handlarzy, motocykle najchętniej kupowane są wiosną i latem. To niespecjalnie powinno dziwić tych, którzy żyją w klimacie umiarkowanym, podlegającym zmianom pór roku. Każdy mniej lub bardziej wytrawny motocyklista, gdy tylko poczuje, że słońce mocniej przygrzewa, zaczyna snuć plany wypraw w nieznane w starym dobrym stylu, czyli bez dachu nad głową i z rozwianymi włosami, przy czym niekoniecznie chodzi tu o kabriolet.
Dokąd więc motocykliści wybierają się na zakupy? Aż blisko połowa z nich wybiera naszego zachodniego sąsiada. To właśnie w Niemczech najchętniej decydujemy się na zakup „nowego” motocykla.
Warto zaznaczyć, że ma to swoje uzasadnienie. Od lat to właśnie Republika Federalna Niemiec jest znaczącym motocyklowym rynkiem w Europie. To właśnie tu sprzedaje się najwięcej nowych, a później używanych maszyn. Teoretycznie największy wybór powinien być właśnie w kraju nad Renem i Łabą.
Drugim państwem, z którego najchętniej ściągaliśmy jeszcze do niedawna motocykle, było Zjednoczone Królestwo. Wszystko przez sporą liczbę Polaków zamieszkujących Wyspy Brytyjskie, którzy kupowali sprzęt, wracając do kraju lub wyszukiwali ciekawe egzemplarze dla swoich znajomych i sprowadzali je do ojczyzny.Wiele zmieniło się wraz z Brexitem, gdyż wystąpienie Wielkiej Brytanii ze struktur Unii Europejskiej wpłynęło także motocyklistów. Zakup jednośladów w Anglii lub Szkocji stał się mniej opłacalny. Pojawiły się dodatkowe opłaty związane z importem maszyn do Polski. Obecnie ze wszystkich kupowanych za granicą maszyn te z Wysp Brytyjskich stanowią jedynie około 3 procent.
Jeśli jedziemy po używany samochód do Niemiec, to prawdopodobnie najchętniej szukamy Volkswagena, Opla, Audi lub BMW. Chociaż ten ostatni koncern ma w swojej stajni ścigacze i inne jednoślady, w przypadku importowanych z Niemiec motorów dominują Japończycy i to właśnie pojazdy z Kraju Kwitnącej Wiśni zdominowały rynek w kategorii prywatny import używanych motocykli.
Wielka trójka zdominowała rynek używanych motocykli w minionym roku. Żaden ze specjalistów nie przewiduje, by w najbliższym czasie sytuacja ta miała ulec zmianie. W sumie już od ponad dekady właśnie motory tych trzech marek odpowiadają za połowę importu wszystkich używanych jednośladów.
Tym razem palmę pierwszeństwa dzierży Yamaha, tuż przed Hondą. Obie marki co jakiś czas wymieniają się pozycją na tronie. W 2020 roku to Honda była numerem jeden. Oznacza to, że import motorów obu marek idzie niemal łeb w łeb.
Jak się okazuje, używane motocykle trafiają najczęściej do najgęściej zaludnionych, ale i zaliczających się również do najzamożniejszych województw. Numer jeden to oczywiście mazowieckie, do którego trafia 12 proc. importu. Niewiele mniej jednośladów jedzie do Małopolski i na Śląsk.
Dotyczy to zwłaszcza pojazdów, których data przeglądu technicznego dawno już minęła. Konieczne będzie udanie się do stacji diagnostycznej. Po wizycie w niej może okazać się, że będzie do wykonania kilka napraw lub przynajmniej czynności serwisowych.
Z pewnością warto dokonać wymiany olejów i filtrów. Najkorzystniejsze cenowofiltry oleju na rooader.pl oferowane są już za zaledwie kilkunaście złotych. Natomiast za litr najtańszego oleju do dwusuwów marki Castrol zapłacić będzie niespełna 27 zł. W ofercie znaleźć można jednak także oleje renomowanej marki Motul.
Zakup używanego motocykla często może wiązać się też z koniecznością wymiany linek hamulców lub gazu. Te znaleźć można w dziale linki i cięgna.
Jak już wspominaliśmy powyżej, zakup motoru z Wielkiej Brytanii będzie oznaczał konieczność dostosowania pojazdu do norm związanych z ruchem prawostronnym. W pierwszej kolejności trzeba będzie pomyśleć o oświetleniu zgodnym z polskim prawem. Brytyjskie oświetlenie ma nieco inaczej skonstruowany odbłyśnik. Kiedy pod Londynem doświetla on pobocze, to pod Warszawą będzie on świecił prosto w oczy nadjeżdżających kierowców. Nie dość, że wątpliwym jest, by motor z brytyjskim reflektorem otrzymał pieczątkę świadczącą o dokonanym przeglądzie, to dodatkowo jest to niebezpieczne.
Tymczasem za reflektor zapłacić trzeba niewiele więcej niż 100 zł. Również z jego montażem nie powinno być zbyt wiele problemu. Po kilku prostych zabiegach można już dosiąść nowej maszyny, by pognać nią w nieznane, nie zapominając oczywiście o zakupie nowego kasku, najlepiej w kolorze nawiązującym do nowego motocykla. Bogatą ofertę kasków można znaleźć w sklepie rooader.pl. Szerokiej drogi!